...więc oficjalnie staliśmy się rodziną.
Mijały kolejne dni, a moja kochana siostra wciąż spała. Nie mogłem nic zrobić, było mi bardzo ciężko. Rodzice codziennie przywozili mnie i odbierali ze szpitala. Byłem im bardzo wdzięczny za wparcie jakie w nich mam. Razem z Amy na sali leżał jakiś chłopak, do którego codziennie przychodził chyba brat, ale nie byłem tego pewien. Raz gdy lekarz wyprosił nas obu na korytarz stwierdziłem, że podejdę i zagadam do tego chłopca.
- Cześć, jestem Cameron - powiedziałem
- Emm, no cześć, jestem Leondre, ale znajomi mówią mi Leo - powiedział z uśmiechem
- Miło mi Cię poznać Leo. Ten chłopak na sali to twój brat?
- Nie, to mój przyjaciel, poznaliśmy się przez Fecebook'a i założyliśmy duet. On śpiewa, a ja rapuje. - odpowiedział z dumą Leo
- Tak codziennie u niego jesteś, że pomyślałem że to twój brat. Chociaż nie do końca byłem o tym przekonany, bo nie jesteście do siebie podobni.
- Wiesz, rodzeństwo nie zawsze jest do siebie podobne. A ta dziewczyna?
- Ta dziewczyna ma na imię Amanda, w skrócie Amy i od kilku dni jesteśmy rodzeństwem. Moi rodzice nas adoptowali, tylko że mnie kilka lat temu, a ją za moją namową kilka dni temu.
- Wow to bardzo miłe z twojej strony. A co się jej stało? Dlaczego trafiła do szpitala? - hmm... bardzo ciekawski z niego chłopak.
- Kilka dni temu miała wypadek. Lekarze mówią, że cudem przeżyła. Bałem się o nią...
- Rozumiem. Wiesz co? Dziwny zbieg okoliczności, bo Charlie też kilka dni temu uczestniczył w wypadku.
Dopiero teraz zacząłem kojarzyć fakty. Gdy byłem na miejscu wypadku przy Amy leżał jeszcze jakiś chłopak... Z tego co widziałem był blondynem, tak jak przyjaciel Leo. Czy to może znaczyć, że on stał się ofiarą tego samego wypadku co Amy? To było bardzo prawdopodobne.
- Cameron... - z zamyślenia wyrwał mnie głos lekarza
- Tak? Przepraszam zamyśliłem się. Coś się stało?
- Amanda się obudziła, możesz do niej zajrzeć, ale nie męcz jej. Jest bardzo słaba. A co do ciebie Leondre... - reszty już nie słyszałem, bo poszedłem do mojej kochanej siostry.
- Amy? Kochanie jak się czujesz? - zapytałem
- K-kim ty jesteś? - o nie, czy ona mnie nie pamięta?
- Przecież to ja, Cameron, twój przyjaciel. Moi rodzice Cię adoptowali i od kilku dni jesteśmy rodziną, tak jak zawsze chciałaś. - powiedziałem ze łzami w oczach - czy ty mnie na prawdę nie pamiętasz? Amy...
- Przykro mi, ale nic sobie nie przypominam... Tak właściwie to co się stało?
- Przed kilkoma dniami miałaś wypadek, potrącił Cię samochód.
- Ah, coś sobie przypomniałam...
- Co? Co sobie przypomniałaś?
- Pamiętam, że biegłam i słuchałam piosenki takiego duetu... Bars... Bars and Melody? - Kątem oka zauważyłem, że Leo wraz z Charliem spojrzeli na Amy i dziwnie się uśmiechnęli... - a potem wbiegłam na skrzyżowanie i nie zauważyłam pędzącego samochodu, ale ktoś jeszcze tam był... Jakiś chłopak... Chciał mnie odepchnąć, ale chyba mu się nie udało... Tak sądzę...
- Masz rację, nie udało mi się - wtrącił blondyn, a Amy szybko skierowała na niego wzrok - Cześć, jestem Charlie... Charlie Lenechan, a to mój przyjaciel Leondre Devries.
- Em, cześć jestem Amanda...
- Dallas - powiedziałem z uśmiechem
- Taak, Amanda Dallas. Miło mi Was poznać. - uśmiechnęła się
- Nam również jest miło ciebie poznać - uśmiechnął się blondyn. Spojrzałem na Amy, zarumieniła się na słowa Charliego.
- Charls, za dwa tygodnie wyruszamy w trasę! Wyzdrowiejesz do tej pory? - zapytał Leo
- Miejmy nadzieję, ale teraz o tym nie mówmy okej?
- No spoko.
- W trasę? Śpiewacie? - zapytała zaciekawiona Amanda
- No można tak powiedzieć. - zaczął brunet - Razem z Charliem założyliśmy duet, on śpiewa, a ja rapuje.
- O, bardzo fajnie - powiedziała zafascynowana Amy - jak się nazywacie?
- Bars & Melody - powiedzieli chórem chłopcy
- B-Bars and Melody?! Cz- czy ja dobrze usłyszałam? Jesteście Bars&Melody?
- Owszem. - uśmiechnął się blondyn
- Nie mogę w to uwierzyć! To na prawdę wy!
- Uwierz w to królewno. Opowiesz nam co się stało przed wypadkiem? Widziałem Cię, biegłaś cała zapłakana. - powiedział z troską w głosie Charlie
- Em, sama nie wiem, nie za dobrze pamiętam to co się stało przed wypadkiem. Wiem tyle, że byłam w domu dziecka całkiem sama, nikt mnie nie lubił i wszyscy mi dokuczali. Nienawidzili mnie... Ale przypomina mi się jakiś chłopak, on był dla mnie największym wsparciem. Tylko jak on miał...
- Cameron skarbie, ten chłopak miał na imię Cameron, ten chłopak to ja - powiedziałem z trudem powstrzymując płacz. Cholera jaki ja byłem wrażliwy.
- Cameron... Teraz pamiętam... Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało... Jesteś moim najukochańszym starszym bratem, kocham Cię. - oboje nie wytrzymaliśmy i wybuchnęliśmy płaczem.
Przytuliłem Amy.
- Też Cię kocham siostrzyczko - szepnąłem.
Kątem oka widziałem jak Charlie i Leo się w nas wpatrują z wielkimi uśmiechami na twarzach.
- Dziękuję. - powiedziałem bezgłośnie do chłopców, a oni tylko przybili sobie zadowoleni piątkę.
Uśmiechnąłem się głupio i odsunąłem od siebie Amy żeby otrzeć łzy. Dziewczyna zrobiła to samo i zwróciła się do chłopaków.
- Opowiedzcie mi o sobie. - poprosiła
- Dobrze, pod warunkiem, że ty opowiesz nam o sobie. - odpowiedział z uśmiechem Leo. Czułem się trochę jak piąte koło u wozu. Charlie chyba to zauważył...
- Cam dołącz do nas. Też chcemy się czegoś o tobie dowiedzieć. - uśmiechnąłem się do siebie i przysiadłem się do całej trójki.
Długo rozmawialiśmy, dowiedziałem się wielu rzeczy o chłopakach, na przykład że w szkole Leo był nękany, a rodzice Charliego się rozwiedli. Nie spodziewałem się, że ci dwaj tyle przeszli! Bardzo mnie zafascynowali swoją historią, dlatego też siedziałem i wsłuchiwałem się w ich opowieść, z resztą tak samo jak Amy.
Siedzieliśmy tak dopóki lekarz nie wyprosił mnie i Leo z sali mówiąc, że już późno.

