niedziela, 14 lutego 2016

Drogi pamiętniczku... #1

Przecież to była tylko piosenka... Tylko...



"Hopeful" - Bars & Melody


[LEO]
Please help me God, I feel so alone
I'm just a kid, I can't take it on my own
I've cried too many tears, yeah, writing this song
Trying to fit in, where do I belong?
I wake up every day, don't want to leave my home
My momma's askin' me why I'm always alone
Too scared to say, too scared to holler
I'm walking to school with sweat around my collar
I'm just a kid, I don't want no stress
My nerves are bad, my life's a mess
The names you call me, they hurt real bad
I want to tell my Mom but
She's havin' trouble with my Dad
I feel so trapped there's nowhere to turn
Come' to school
Don't wanna fight I wanna learn
So please mister bully
Tell me what I've done
You know I have no Dad
I'm livin' with my Mom

[REF][CHARLIE]
Cause I'm hopeful, yes I am
Hopeful for today
Take this music and use it
Let it take you away
And be hopeful, hopeful
And He'll make a way
I know it ain't easy but that's okay
Just be hopeful

[LEO]
Why do you trip at the colour of my skin?
and whether i'm fat or whether i'm thin 
you call me a loser, you call me a fool
I ain't got a choice I gotta to go to school
I wish I had an angel to stick by my side
I'm shaking with fear, I’m so scard inside
Doesn't really matter if I ain't got a looks
Why do you always hurt me and destroy my books?

[REF][CHARLIE]
Cause I'm hopeful, yes I am
Hopeful for today
Take this music and use it
Let it take you away
And be hopeful, hopeful
And He'll make a way
I know it ain't easy but that's okay
Just be hopeful

[LEO]
I give you all my money every single day
I didn't ask to be born but now I have to pay
I ain't got no food, you take all I have 
when I give it to you, you search throught my bags
I wrote this song for you to see
We could've been friends, yeah you and me
Mister bully, take a moment please
Every single day you bring me to my knees

[REF][JOINTLY]
Cause I'm hopeful, yes I am
Hopeful for today
Take this music and use it
Let it take you away
And be hopeful, hopeful
And He'll make a way
I know it ain't easy but that's okay
Just be hopeful 

[LEO]
What I wear is all I have 
We lost our home, I liven' from my bag
Yo mister bully, help me please 
I'm flesh and blood, accept me please.



Gdy tak układałam sobie jej słowa w głowie i powoli je rozumiałam, doszłam do wniosku, że taką piosenkę mogła napisać tylko osoba, która w swoim życiu wiele przeszła, doświadczyła wielu przykrych zdarzeń i wiele wycierpiała.


W moich uszach wybrzmiewały ostatnie słowa "Hopeful", a po policzkach lały się potoki łez. Jeszcze nigdy żadna piosenka nie wywołała we mnie takich uczuć! 

Siedziałam tak w zadumaniu dobrą chwilę, przestałam już płakać, ale myślałam, dużo myślałam. Nagle rozległo się wołanie, które wyrwało mnie z zamyślenie. To była moja wychowawczyni z Domu Dziecka, Pani Lorraine. Wołała tylko mnie, ciekawa byłam o co chodzi. Szybko się zebrałam spojrzałam w lustro "Nie wyglądam najgorzej" powiedziałam w myślach i pognałam w stronę schodów. Prawie spadłam z tych przeklętych schodów!
Na dole czekała już na mnie dyrektorka Domu, Pani Lorraine i... Jakieś małżeństwo? Obydwoje wyglądali na około 35 lat. Niepewnym krokiem pokonywałam ostatnie stopnie, moje serce biło jak szalone...
- Oto ona, nasza najdroższa Amanda. Jest trochę nieśmiała, ale jak się bliżej poznacie z pewnością będziecie mieli o czym rozmawiać. - powiedziała dyrektorka do młodej pary - Amando - to było tym razem do mnie... - Chciałabym Ci przedstawić państwa Dallasów, chcieliby spędzić z tobą dzisiejszy dzień! - Przedstawiła nas sobie i czekała na moją reakcję. Uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Dzień dobry. - przywitałam się drżącym głosem. Właśnie sobie przypomniałam, że dzisiaj jest pierwsza sobota miesiąca co oznacza, że osoby zainteresowane adopcją mogą spędzić cały dzień z jednym z dzieci!
- Witaj, bardzo nam miło, że możemy Cię wreszcie poznać. Leć się przebrać, a my tutaj na ciebie poczekamy. - powiedziała kobieta z uśmiechem na twarzy.
Pobiegłam do pokoju, otworzyłam szafę i wybrałam szybko jakieś ciuchy. Za oknem była piękna pogoda więc nie brałam kurtki.


Pięć minut później już szliśmy do samochodu. Czekał tam jakiś chłopak. Wydawał mi się znajomy, ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd mogę go znać!
- Cześć Amy! - popatrzyłam z zaskoczeniem - No weź, nie pamiętasz mnie? Nie pamiętasz tego małego chłopca, który wiecznie siedział sam w kącie? Nie pamiętasz jak jako jedyna ze wszystkich dzieci do mnie zagadałaś? Nie pamiętasz jak się zaprzyjaźniliśmy? - Nagle wszystko mi się rozjaśniło.
- O mój boże! Cam! Jak ja Cię dawno nie widziałam! Ile to czasu minęło od twojej adopcji? Trzy lata... Zmieniłeś się! - Wykrzyczałam jednym tchem. Jak mogłam nie poznać osoby, która mnie wspierała i zawsze stała po mojej stronie! Był dla mnie jak brat, kochałam go i kocham! - Nie mogę w to uwierzyć! To państwo Dallas Cię adoptowali?... - Nie zdążyłam już nic powiedzieć, bo Cameron podszedł do mnie i mocno przytulił!


Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Całą drogę przegadałam z Cameronem. Pomyśleć, że to już trzy lata...
- Amy, a co tam słychać w Domu Dziecka?
- Ohh... Cam, ja...
- Tak jak się spodziewałem. Ci idioci dalej Cię dręczą?! Jak oni mogą, serca nie mają... - taaak... I wybuchł!
- Cameron uspokój się! - Zwrócił mu uwagę Pan Dallas.
- Cam, twój tata ma rację. Uspokój się, wszystko jest dobrze.
- Nic nie jest dobrze! Nie rozumiesz? Jak może być dobrze skoro dalej jesteś dręczona?
- Jest dobrze, bo jestem tu z tobą głupku... - powiedziałam ściszonym głosem, a Cameron nie odpowiedział tylko pocałował mnie w czoło.
Resztę drogi przebyliśmy w ciszy.
- No, jesteśmy. - powiedziała do nas mama Camerona.
- Jak tutaj jest pięknie! - wykrzyknęłam
- Prawda? - Dodała Pani Dallas.
- Ahh zróbmy kilka zdjęć! - Powiedział Cam i wyciągnął swojego polaroida.

Resztę dnia spędziliśmy chodząc po mieście. Było cudownie! Chciałabym przeżyć ten dzień jeszcze raz. Niestety to był już koniec naszej wycieczki i Dallasowie odwieźli mnie do Domu... Pożegnałam się ze wszystkimi i już miałam iść w stronę Domu gdy Cam chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
- Nie pozwolę Ci znów odejść... - szepnął.
- Cam, ja zawsze będę przy tobie, pamiętaj. Możesz do mnie dzwonić.
- Wiem jak to jest z rozmowami w Domu Dziecka, nie pozwolą Ci rozmawiać długo... - Powiedział ze smutkiem w głosie.
- Ważne, że w ogóle pozwolą... - głos zaczął mi się łamać.
- Nie płacz księżniczko. Zobaczymy się już niebawem, obiecuję Ci to... - szepnął chłopak, pocałował mnie w głowę i jeszcze raz przytulił. Nie dałam rady dłużej powstrzymywać łez, rozpłakałam się jak małe dziecko.
- Kocham Cię Cam... - wyszeptałam.
- Ja Ciebie też Księżniczko. - powiedział i odszedł...

Stałam na chodniku i obserwowałam odjeżdżające auto Camerona dopóki nie zniknęło za horyzontem i zapłakana weszłam do Domu...

 ~ ~ ~

6 komentarzy:

  1. Hejka!
    OMG to jest świetne! Chcę więcej! Weź daj jakieś zdjęcie jak mniej więcej wygląda ten Cameron *mina pedofila* XD kiedy bułeczko moja kochana następny wpis z pamiętnika? ;*
    Całuję i pozdrawiam
    ~W (M)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Masło. Jeśli chcesz poznać Camerona kliknij *Bohaterowie* na górze bloga. Dziękuję.
      Haha, następny rozdział pokaże się jak tylko najdzie mnie wena. Niby na My Magic World pisałam, że posty będą raz tam, raz tu, ale cooo tam haha ♥♥♥
      Kocham! ♥

      Usuń
  2. hej hej:) budyń z tej strony xd uwaga, bum tss.. meega rozdział :D jak już wspomniałam mam kolejna osobę do nekania o rozdziały hihi ^^. A więc, czekam na kolejny! Fajnie to wymyśliłaś juz nie mogę sie doczekać co się dalej stanie <3 powodzenia z pisaniem :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo dziękuję za te miłe słowa Budyń ♥♥♥ Nowy rozdział już niebawem ♥

      Usuń