poniedziałek, 29 lutego 2016

Drogi pamiętniczku... #2

Jak tylko przekroczyłam próg, wszystko znów było po staremu. Cudownie spędzony dzień minął jak z bicza strzelił i już nie wróci. Miło było spotkać się z Cameronem po tylu latach i znów się do niego przytulić. Pamiętam jak kiedyś dawał mi siłę każdego dnia, mimo że był i w sumie dalej jest ode mnie starszy o ten rok, dogadywaliśmy się świetnie, jakbyśmy się znali od urodzenia.
Ehhh... Zaczęło się. Tylko weszłam do pokoju, a one znowu.
- Uuu, patrzcie kto przyszedł!
- Nasza Amanda! Jak tam Ci minął dzionek? Kolejna rodzina, która Cię nie adoptowała? Hahaha - i ten perfidny śmiech... Pamiętam jakby to było wczoraj, a nie dziesięć lat temu!
- Zamknij się Katrina...
- Ooo! Jaka niegrzeczna! No opowiedz nam co się stało, że taka smutna? Hahaha
- Odwal się ode mnie w końcu! Co ja Ci zrobiłam! Dlaczego się na mnie uwzięłaś!
- Bo jesteś łatwym celem i można się z Ciebie nabijać do woli! - Co za szmata! Właśnie zrozumiałam w jakim ja świecie żyłam... Jak ja byłam traktowana.
Stwierdziłam, że nie zamierzam jej już dłużej słuchać i wyszłam z budynku, założyłam słuchawki, włączyłam swoją ulubioną playlistę i zaczęłam biec. Nie wspomniałam Wam jeszcze, że od dnia, w którym "poznałam" duet Bars&Melody słuchałam ich piosenek nałogowo i zawsze przy nich płakałam. Może to był zły pomysł, biec ze łzami w oczach... Ciąg dalszy mojej historii opisze wam Cameron. Ja pewnie nic bym nie pamiętała gdyby nie on.

*CAMERON*

Spędziliśmy z Amy wspaniały dzień, rodzicom też się podobało. Bardzo polubili Amy, można powiedzieć że bardziej niż mnie te kilka lat wcześniej! Gdy odwieźliśmy dziewczynę i wróciliśmy do domu stwierdziłem, że muszę z nimi porozmawiać, bardzo poważnie porozmawiać. Pamiętam ten dzień tak dobrze jakby to było wczoraj więc dokładnie przedstawię Wam naszą rozmowę.
- Mamo, Tato... Możemy porozmawiać? - zapytałem ostrożnie...
- Oczywiście Cam. - odpowiedziała Mama. Usiedliśmy wszyscy w salonie i już nie było odwrotu...
- Wiecie, chciałem Wam bardzo podziękować, że mogłem spędzić ten dzień z Amy... Mam do Was pytanie, a tak właściwie prośbę... - zrobili bardzo poważne miny, zacząłem się ich bać!
- Cameronie o co chodzi? - zapytał nerwowo Tata.
- Chodzi o Amy, wiecie... Nasz dom jest duży, mamy wolne pokoje... - Jakoś dziwnie na siebie popatrzyli... Ale mniejsza, znów zacząłem mówić, tym razem ostrożniej niż wcześniej. - Pomyślałem, że można by było... Nie wiem jak to powiedzieć...
- Adoptować Amy? - Zapytała z uśmiechem Mama.
- Taaak... - Powiedziałem trochę zdziwiony. Rodzice zaczęli się śmiać.
- Och Robercie, może mu wreszcie powiemy?
- Co? Co chcecie mi powiedzieć? MÓWCIE! - Powiedziałem zniecierpliwiony...
- No dobrze... A więc Cam, to miała być niespodzianka, no ale skoro już nawet ty nas o to prosisz to... Adoptowaliśmy Amy! - Powiedział z dumą Tata. Rzuciłem się na nich! Nigdy nie byłem tak bardzo szczęśliwy! Podziękowałem im.
- Jesteście najlepszymi rodzicami na świecie! Muszę biec do Domu Dziecka!
- Ale Cam przecież to daleko! - wykrzyczała Mama, ale ja już wybiegłem z domu.

Biegłem już dłuższą chwilę i powoli zaczynałem czuć zmęczenie więc zwolniłem. Wreszcie mogłem trochę odetchnąć. Wyszedłem zza zakrętu i ujrzałem światła pogotowia, policji i straży pożarnej. Najprawdopodobniej wydarzył się okropny wypadek, a że byłem człowiekiem bardzo ciekawskim poszedłem sprawdzić co się wydarzyło. To co ujrzałem zmroziło mi krew w żyłach, stałem jak wryty. To był koszmar!
Na ziemi cała we krwi leżała... Amy! Wyglądała jakby... jakby nie żyła... W jednej chwili moje oczy zalały się łzami i zacząłem płakać jak głupi. Policjant to zauważył i podszedł do mnie.
- Witaj chłopcze, czy znałeś tą dziewczynę? - zapytał spokojnie
- T-tak ... - wydukałem - Ale jak to znałem? Cz-czy ona nie żyje? - Z trudem wypowiedziałem te słowa.
- Żyje, ale jest w bardzo ciężkim stanie. Cudem udało jej się wykaraskać z tego wypadku. To twoja siostra? - Zapytał
- Można powiedzieć... Znamy się od dziecka. Oboje mieszkaliśmy w Domu Dziecka kilka minut drogi stąd. Czy ona z tego wyjdzie? Gdzie ją zabierają?
- Musimy zawiadomić najbliższy Dom Dziecka... - powiedział do jakiejś policjantki, a potem znów zwrócił się do mnie - Niestety nie wiem czy z tego wyjdzie, mogą to ocenić tylko lekarze. Zabierają ją do Szpitala Dziecięcego.
- Dziękuję. - powiedziałem i policjant odszedł. Wyjąłem telefon, wybrałem numer i zadzwoniłem. Łzy lał mi się po policzkach, ale starałem się opanować. Karetka zabrała Amy i ruszyła na sygnae w stronę szpitala. Zacząłem biec za nią.
- Cześć Cam, co jest?
- Mamo, przyjedźcie do Szpitala Dziecięcego! Szybko! - Wykrzyczałem do telefonu i rozłączyłem się.
Gdy dotarłem na miejsce rodzice już na mnie czekali. Byli rozkojarzeni, mama cała się trzęsła, a ojciec rwał sobie włosy z głowy z nerwów. Jak tylko mnie zobaczyli podbiegli do mnie i mocno mnie przytulili.
- Synu nie strasz nas więcej! Myśleliśmy, że coś ci się stało! - powiedział Tata.
- Przepraszam, ze mną jest wszystko w porządku, ale... Ale Amy. Amy miała wypadek i cudem przeżyła. Jest w bardzo ciężkim stanie... - głos mi się załamał i nie dokończyłem. Rodzice mocno mnie przytulili gdy do szpitala wbiegła zdenerwowana dyrektorka Domu Dziecka i gdy tylko nas zauważyła podbiegła i zaczęła wypytywać o Amandę. Rodzice wszystko jej powiedzieli i poszliśmy zapytać pielęgniarki, gdzie ją teraz zabrano. Dowiedzieliśmy się, że jest operowana więc jak najszybciej udaliśmy się pod salę operacyjną. Czekaliśmy dobrych kilka godzin dopóki nie pojawił się lekarz i nie powiedział nam, że operacja się udała. Kamień spadł mi z serca.
Amy została przewieziona na salę i pozwolono mi na chwilę do niej wejść.


Pocałowałem ją w czoło, usiadłem obok i usnąłem. Obudził mnie lekarz i kazał mi wrócić do domu żeby odpocząć. Następnego dnia rano wróciłem do Amy, powtarzało się to przez jakiś czas dopóki, moja siostrzyczka się nie obudziła. Ah, zapomniałbym! Mimo tego strasznego wypadku rodzice adoptowali Amy więc oficjalnie staliśmy się rodziną.

4 komentarze:

  1. Jak widać przeczytałam XD no i nie będę tego mówić, bo sama o tym wiesz. No dobra, powiem... ŚWIETNY! Cameron tak dba o tą Amy *mina pedofila* XD Nie wiem co mogę ci jeszcze napisać bułeczko.. Pisz dalej, czekam na nexta i życzę weny!
    Do 12 marca!
    Papa!
    Kocham <3
    ~W

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa kochanie ❤ Jak wiesz z moim kolanem nie jest za dobrze i nie wiem czy pojawie się 12 marca na zlocie :'(
      Kolejny rozdział już się szykuje. Będzie się działo ❤❤❤

      Usuń