poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Drogi Pamiętniczku... #8

Ostatnie dni bardzo mi się dłużyły, spotykałam się z przyjaciółmi Cama i jeszcze kilka razy wpadłam na Alexa, wymieniliśmy się numerami obiecując sobie, że umówimy się do kina czy coś w tym stylu... Jednak mój telefon wciąż milczał.
Pewnego słonecznego dnia, po przebudzeniu i ogarnięciu się stwierdziłam, że nie zamierzam czekać w nieskończoność i sama zaproponuję spotkanie...
~Ale czy nie wyjdę na łatwą? ~ zastanawiałam się ~ Może lepiej zapytam Camerona co o tym sądzi...
Wyszłam ze swojego pokoju i skierowałam się w stronę drzwi w głębi korytarza.
- Cameron! Otwórz! - dobijałam się ~ Pewnie ma słuchawki...
Z hukiem weszłam do pokoju brata aż się mnie przestraszył, byłam z siebie dumna.
- Jezu Amy! Nie mogłaś zapukać? - zapytał trzymając się za serce.
- Pukałam głupku, ale Ty oczywiście słuchałeś sobie muzyki na słuchawkach to jak mogłeś słyszeć! - wykrzyczałam z udawanymi pretensjami - No, ale mniejsza o to... Chcę pogadać...
- Dzieci to bocian przynisci! - krzyknął unosząc ręce w geście obronnym, zaczęłam się głośno śmiać, po chwili dołączył do mnie Cameron - Dobra, a tak poważnie. O co chodzi siostra? - powiedział gdy już się uspokoiliśmy.
- No bo wiesz, kilka dni temu na spacerze wpadł na mnie taki chłopak z sąsiedztwa, miał na imię Alex. Przez te ostatnie dni jeszcze kilka razy na siebie wpadliśmy, wymieniliśmy się numerami i on obiecał że napisze a dalej się nie odzywa... - wydusiłam z siebie.
- W czym tkwi problem moja droga? - powiedział mój brat przybierając pozę poważnego psychologa, zaśmiałam się na ten widok.
- Chodzi o to... Czy jeśli napiszę do niego pierwsza to wyjdę na łatwą? - zapytałam nieśmiale.
- No wiesz, to zależy co napiszesz, jeśli tak po prostu zaczniesz normalną rozmowę to nie, ale jeśli napiszesz mu coś typu "Hej Alex, wiesz co? Dużo o tobie myślałam i w ogóle. Będziemy razem?" to jak najbardziej. - po tym słowach oboje zaczęliśmy się śmiać - Mam nadzieję, że pomogłem.
- Taa i to jak... - powiedziałam przewracając oczami.
- Oj Amy, przepraszam, ale nie znam się na tym i nie wiem jak Ci pomóc... - zrobił minę zbitego psa - Na twoim miejscu to poradziłbym się LOX! - tak mówiliśmy na Mahogany.
- Okej, Okej... Dzięki. - powiedziałam o czym wyszłam z pokoju brata i udałam się do siebie.
Przebrałam się w coś bardziej wyjściowego i poszłam do parku.
Standardowo w drodze do parku słuchałam swojej ulubionej playlisty
Standardowo w drodze do parku słuchałam swojej ulubionej playlisty.
Nagle w oddali zobaczyłam znajomą czarną czuprynę.
- Alex! - zaczęłam wołać, ale chłopak nie reagował... Zaczęłam biec. Po chwili dogoniłam bruneta i chwyciłam go za ramię odwracając w moją stronę.
- Hej Alex. - usmiechnęłam się uroczo.
- O hej gwiazdo, nie zauważyłem Cię. - odwzajemnił uśmiech - Co tam? Dokąd zmierzasz?
- Idę na spacer do parku, a Ty dokąd tak pędzisz? - odparłam zadowolona.
- W sumie to sam nie wiem... Wyszedłem powłuczyć się bez celu... - powiedział trochę zmieszany.
- Często spacerowałam bez celu jak jeszcze byłam w Domu Dziecka... - posmutniałam.
- Dlaczego? - zapytał z troską.
- Długo by opowiadać...
- Mamy czas. - uśmiechnął się.
- No dobrze... - opowiedziałam mu przez co przechodziłam nie mieszkając jeszcze i Dallasów, był zszokowany.
- Amy... Nie wiem co powiedzieć, tak mi przykro... - mówiąc to objął mnie mocno.
Długo siedzieliśmy wtuleni w siebie i nie odzywaliśmy się
Długo siedzieliśmy wtuleni w siebie i nie odzywaliśmy się... Jak on pięknie pachniał.
Ciszę rozdarł dźwięk telefonu Alexa.
- Halo? - odebrał.
- ... 
- No dobrze, już wracam... Cześć. - rozłączył się po czym skierował wzrok na mnie. - Przepraszam Cię Amy, dzwoniła moja mama... Prosiła żebym już wracał... - posmutniał.
- Dobrze, szkoda... Cieszę się że mogłam Ci to opowiedzieć. - uśmiechnęłam się smutno.
- Ja też się cieszę, chodź odprowadzę Cię do domu. - uśmiechnął się szczerze. Chyba nigdy w życiu nie widziałam tak szczerego uśmiechu.
Ruszyliśmy w stronę domu cały czas rozmawiając i śmiejąc się.

Drogi Pamiętniczku... #7

Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po przebudzeniu było sprawdzenie telefonu, to chyba oczywiste. 
Miałam trzy nowe wiadomości.
Od Charlie x:
Amy, wreszcie się odezwałaś! Martwiłem się o Ciebie! 
Czuję się dobrze, chociaż bardzo mi Ciebie brakuje 😢 Jak tam twoje nowe życie?
~Słodziak z niego ~ pomyślałam i zabrałam się za czytanie kolejnych wiadomości.
Od Charlie x:
Leo poprosił mnie o twój numer, podałem mu go... Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko 😇
Od Nieznany:
Hej Amy, tu Leo.
Piszę żebyś wiedziała tak na zaś.
xx
Stwierdziłam, że muszę im od razu odpisać.
Do Charlie x:
To miłe, że się o mnie martwiłeś 😄 Nie pisałam tak długo bo ostatnio dużo się działo, wczoraj na przykład poznałam przyjaciół Camerona, z którymi tworzy Magcon, bardzo mili 😁 Cały dzień oprowadzali mnie po mieście, świetnie się bawiliśmy!
Wiesz, już nie mogę się doczekać koncertu, mam nadzieję, że Ty też 😜
xx
Do Leo x:
Hej Leo, cieszę się, że napisałeś! 
Mam nadzieję, że udały Wam się pierwsze koncerty i spotkania z fanami 😄
Pilnuj Charliego, trochę się martwię 😯
Udanej trasy!
xx
Wysłałam dwie wiadomości, trochę dziwnie mi było tak po prostu pisać do moich idoli... Może to dlatego moje SMS-y wydawały się takie sztywne.
Swój dzień jak zwykle rozpoczęłam od porannej toalety. Na zewnątrz było chłodno więc postawiłam na taki zestaw:
 Na zewnątrz było chłodno więc postawiłam na taki zestaw:
Ubrana i wymalowana zeszłam na śniadanie. Dzisiaj w domu byłam tylko ja i Cam, rodzice pracowali. 
Gdy zjadłam oznajmiłam bratu, że wychodzę i nie wiem kiedy wrócę.
- Okay tylko uważaj na siebie młoda - powiedział i puścił mi oczko. 
Zaśmiałam się, zgarnęłam z blatu torebkę i telefon i wyszłam z domu. Wsadziłam słuchawki do uszu i dałam się ponieść mojej ulubionej składance. 
Gdy tak szłam nucąc sobie jedną z piosenek mojego ulubionego zespołu 5 Second Of Summer, poczułam uderzenie i chwilę potem leżałam już na chodniku...
- Nic Ci nie jest? - usłyszałam ciepły męski głos
- N...nie, wszystko okay... - odpowiedziałam otrzepując się
- Bardzo Cię przepraszam, nie zauważyłem że idziesz. - tłumaczył się zawstydzony chłopak - Tak właściwie to jestem Alex.
- Amy, miło mi - podałam brunetowi rękę
- Jeszcze raz bardzo Cię przepraszam Amy...
- Nie szkodzi, naprawdę Alex, nic się nie stało. - powiedziałam zadowolona
- Nigdy wcześniej Cię tutaj nie widziałem...
- Nic dziwnego, dwa dni temu wprowadziłam się do domu niedaleko.
- Nie widziałem w okolicy żadnych domów na sprzedaż. - powiedział zdziwiony
- Emm... No bo ja wprowadziłam się do Państwa Dallas... Adoptowali mnie... - odpowiedziałam zawstydzona
- O, czyli to Ty jesteś tą słynną siostrą Camerona!
- Tak, to ja... Ale czekaj, jak to słynną?
- No wszyscy w okolicy o tobie mówią, podobno miałaś jakiś wypadek i ogólnie dużo przeszłaś. Nie żebym się wtrącał czy coś... - powiedział zmieszany chłopak.
- No tak, racja... - posmutniałam
- Ale hej, mieszkasz i Dallasów! To serio świetna rodzina, wszyscy ich tutaj uwielbiamy!
- Fakt, są wspaniali. - rozpromieniłam się.
- Przepraszam Cię, ale muszę już lecieć, mam nadzieję że jeszcze się zobaczymy Amy. - posłał mi uśmiech.
- Również mam taką nadzieję Alex.
- To do zobaczenia! - pożegnał się chłopak 
- Tak, do zobaczenia... - odpowiedziałam.
Ruszyliśmy każdy w swoją stronę.
Jeszcze długą chwilę szłam i rozmyślałam o Alexie, wydawał się bardzo miły... Uśmiechałam się sama do siebie.
Nagle poczułam wibracje w tylnej kieszeni spodni. SMS od Charliego...
Od Charlie x:
Widzę, że się nie nudzisz księżniczko 😄 Cieszy mnie to 😇
Również nie mogę się doczekać koncertu, a jeszcze bardziej nie mogę doczekać się gdy znów Cię zobaczę 😶😘 Muszę kończyć, zaraz wychodzimy na scenę! 
xx
~To było takie kochane...~ pomyślałam i czułam jak cała oblewam się rumieńcem. Jak ten Charlie to robił! Nie dziwiłam się, że tyle dziewczyn go kocha, bo ja sama zaczynałam coś do niego czuć...

Drogi Pamiętniczku... #6

Obudziły mnie promienie słońca muskające moją twarz. Rozpoczął się pierwszy dzień mojego nowego życia.
- Wstawaj śpiochu!! - wydarł się Cameron i rzucił się na mnie
- Nie śpię idioto! - wrzasnęłam, ale chłopak nie zważając na to zaczął mnie łaskotać - Cam, przestań! Cam! Proszę Cię przestań! - krzyczałam, płakałam i śmiałam się jednocześnie.
- Okej, okej tylko przestań mi wbijać paznokcie w plecy! To boli! - powiedział z udawnym przejęciem.
- Nie moja wina - powiedziałam ocierając łzy. 
- Okej młoda, wyszykuj się i zejdź na śniadanie. - powiedział pogodnie Cameron wychodząc z mojego pokoju.
Poszłam do garderoby i wyciągnęłam zestaw ubrań, który bardzo mi się spodobał po czym poszłam dp łazienki wziąć szybki prysznic i się umalować.
Poszłam do garderoby i wyciągnęłam zestaw ubrań, który bardzo mi się spodobał po czym poszłam S łazienki wziąć szybki prysznic i się umalować
Zeszłam do kuchni.
- Dzień dobry. - powiedziałam rozpromieniona
- O dzień dobry skarbie, jak się spało?
- Bardzo dobrze, dziękuję... mamo.
Na to słowo mama stanęła jak wryta, wyglądała jakby co najmniej zobaczyła ducha...
- Powiedziałaś... Do... Mnie... Mamo - stała i wpatrywała się we mnie z niedowierzaniem - Nie spodziewałam się tego tak szybko, wybacz mi tą reakcję, ale po prostu mnie zaskoczyłaś.
- Rozumiem, w sumie to sama się nie spodziewałam, że będę w stanie tak szybko wypowiadać te słowa. - odpowiedziałam z uśmiechem i zabrałam się za jedzenie.
Gdy talerze były już puste Postanowiłam pomóc mamie i pozmywać, nieźle musiała się narobić przy dwóch facetach w domu więc teraz pora na relaks!
- Amy nie musisz, poradzę sobie - powiedziała z troską 
- Wiem, że nie muszę ale chcę - nie musiałam długo nalegać.
Gdy skończyłam poszłam do salonu do Camerona
- Co robisz? - zapytałam
- Zabieram Cię 
- Dokąd? 
- Chcę Cię komuś przedstawić - powiedział z dumą i pociągnął mnie w stronę drzwi.
Szliśmy w milczeniu dłuższą chwilę, podziwiałam piękne widoki i domy na przedmieściach... Było pięknie!
- Cam? - przerwałam ciszę 
- Co jest siostrzyczko?
- Powiesz mi dokąd idziemy?
- Niespodzianka - powiedział z uśmiechem - Napewno Ci się spodoba. - zapewnił mnie
- Eh... Niech będzie - powiedziałam zrezygnowana.
Po kilku minutach dotarliśmy pod piękną bramę opuszczonego parku. Cameron puścił mnie przodem, po czym szybko mnie dogonił. Szliśmy ramię w ramię, park był piękny, ale wyraźnie widać było że dawno nikt o niego nie dbał. Przyznam, że trochę się bałam, zwłaszcza gdy usłyszałam przed nami jakieś szmery.
- Jesteś pewien, że tutaj jest bezpiecznie? - zapytałam cicho drżącym głosem.
- Tak, chodźmy - odpowiedział pewnie chłopak i pociągnął mnie za sobą.
Szliśmy zarośniętą ścieżką, w pewnych momentach nie dałam rady zrobić kroku, bo chaszcze były zbyt wysokie, wtedy Cameron brał mnie na ręce i przenosił na drugą stronę. 
W końcu dotarliśmy na piękną, bardzo zadbaną polanę... Chociaż nie jestem pewna czy można to nazwać polaną... W każdym razie to miejsce w najmniejszym stopniu nie przypominało tego zarośniętego parku. W pewnym momencie ujrzałam kilka osób siedzących na środku placu...
- Hej wam! Jesteśmy! - zawołał Van
- No wreszcie, ile można! - przywitał się z nim jakiś chłopak, miał piękne oczy...
- Chciałem Wam kogoś przedstawić... To jest Amy, moja siostra - powiedział obejmując mnie jedną ręką.
- Cześć... - przywitałam się nieśmiało
- Amy poznaj, to są, po kolei, Nash, Matthew, Hayes, Aaron, Jack, Shawn, Jack, Carter, Taylor i Mahogany, to razem z nimi tworzę Magcon.
Przywitałam się z każdym, byli bardzo mili i ciepło mnie przyjęli.
- Cameron dużo o tobie opowiadał. - powiedziała Mahogany z uśmiechem 
- Och, a co takiego mówił? - zapytałam z zainteresowaniem
- Długo by opowiadać, ale zapewniam Cię, że były to same pozytywne rzeczy. - wtrącił Matthew
- Bardzo cieszymy się, że wreszcie możemy poznać tak ważną dla Camerona osobę. - powiedział jeden z Jacków, blondyn.
- Ja również cieszę się, że mogę poznać przyjaciół mojego brata. - odparłam.
- Okay, skoro już się poznaliście to... Co robimy? - zapytał Cam
- No właśnie... - odpowiedzieli chórem Taylor i Aaron po czym wybuchnęli śmiechem.
- Może... - zaczęła Mahogany - pokażemy naszej małej Amy miasto! - powiedziała tuląc mnie.
- Nie głupi pomysł! - powiedział Hayes.
- Przeugotuj się na wyprawę życia! - wykrzyknął Cameron po czym porwał mnie i posadził na swoich ramionach - W drogę załogo!
Cały dzień spędziliśmy na mieście, po drodze wstąpiliśmy do restauracji coś przekąsić i ruszyliśmy dalej.
Dzień minął mi bardzo przyjemnie, zazdroszczę Cameronowi takich wspaniałych przyjaciół, przy nich nie można się nudzić, zawsze wymyślą coś śmiesznego!
Do domu wróciliśmy późnym wieczorem, brzuch mnie bolał od ciągłego śmiechu!
- Jak się bawiliście? - dobiegł nas głos mamy z kuchni
- Było świetnie! Poznałam przyjaciół Camerona i oprowadzili mnie po caaałym mieście! - powiedziałam na jednym wdechu
- Cieszę się, że Ci się podobało, a teraz siadajcie, zrobię Wam coś do jedzenia. - rozkazała delikatnym głosem mama.
Po kolacji udałam się do swojego pokoju, wyjęłam piżamę i poszłam do łazienki.
Gdy już wyszłam postanowiłam, że jeszcze zanim pójdę spać napiszę do Charliego
Gdy już wyszłam postanowiłam, że jeszcze zanim pójdę spać napiszę do Charliego.
Do Charls x:
Hej Charlie, to ja, Amy. 
Jak się czujesz? 
Odpisz jak znajdziesz chwilkę.
Nacisnęłam "wyślij", odłożyłam telefon na szafkę obok łóżka i poszłam spać.

wtorek, 16 sierpnia 2016

Drogi Pamiętniczku.. #5

Po kilkunastu minutach jazdy dotarliśmy na miejsce. Ten dom był ogromny i... Wow aż odebrało mi mowę na jego widok! Stałam tak dobra kilka minut i wpatrywałam się w ten piękny budynek, który od tamtej pory miał być do mojej dyspozycji.
Cameron wziął moją torbę i otworzył furtkę wpuszczając mnie ma posesję
Cameron wziął moją torbę i otworzył furtkę wpuszczając mnie ma posesję. - Piękny macie dom... - powiedziałam z zachwytem - Chciałaś powiedzieć mamy - poprawił mnie Cam - Ach... No tak, racja. Wybacz, jeszcze nie przywykłam do tego, że jesteśmy rodziną... - uśmiechnęłam się zawstydzona - Nie przejmuj się, Cameron też nie od razu zaczął traktować nas jak rodzinę, to normalne. - wtrącił Pan Dallas... To znaczy tata. Uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę drzwi wejściowych, otworzyłam je i moim oczom ukazał się piękny korytarz, z którego można było przejść do salonu. Na wprost mnie stały wysokie drewniane schody prowadzące na piętro, tam też prowadził mnie Cameron. - Chodź Amy, pokażę Ci twój pokój! - powiedział podekscytowany. "Twój pokój" jak to wspaniale brzmi! W Domu Dziecka mieszkaliśmy po pięć osób w pokoju, było wystarczająco dużo miejsca dla każdego więc nie szło narzekać. No chyba że na towarzystwo... Tutaj mogłabym podyskutować... No ale było minęło, zaczynałam właśnie nowy okres w moim życiu! Zatrzymaliśmy się przed białymi drzwiami. - Gotowa? - Jak nigdy! - odparłam, a Cameron otworzył drzwi i wpuścił mnie do MOJEGO POKOJU. Był piękny! Dokładnie taki o jakim marzyłam!
Wszystkie moje rzeczy z domu dziecka zostały już tutaj przywiezione, książki poukładane na półkach, zdjęcia powieszone na ścianie, ubrania
Wszystkie moje rzeczy z domu dziecka zostały już tutaj przywiezione, książki poukładane na półkach, zdjęcia powieszone na ścianie, ubrania... zaraz a ubrania? - Cam, gdzie są moje ubrania? - zapytałam trochę wystraszona - Oddaliśmy je biednym. - odpowiedział chłopak jakby to było całkiem normalne - Ale jak to oddaliście?! W czym ja teraz będę chodzić? - wybuchłam i wyraźnie przestraszyłam Camerona - przepraszam, nie powinnam była krzyczeć - powiedziałam już dużo spokojniej - ale zrozum to były moje rzeczy i no... trochę się zdenerwowałam... - Amy, ja to doskonale rozumiem, ale jeszcze nie zobaczyłaś wszystkiego - powiedział z uśmiechem Cam i pokierował mnie do pierwszych drzwi w moim pokoju, jak się okazało prowadziły one do pięknej, jasnej łazienki.
- Amy, ja to doskonale rozumiem, ale jeszcze nie zobaczyłaś wszystkiego - powiedział z uśmiechem Cam i pokierował mnie do pierwszych drzwi w moim pokoju, jak się okazało prowadziły one do pięknej, jasnej łazienki
Gdy już się na nią napatrzyłam, Cameron zaprowadził mnie do drugich drzwi, ale zanim pozwolił mi tam wejść założył mi opaskę na oczy. Powoli wprowadził mnie do pomieszczenia... - Okay Amy, gotowa? - zapytał - Nie... - odpowiedziałam Chłopak zdjął opaskę z moich oczu. - Niespodzianka! Mam nadzieję że Ci się podoba. Właśnie stałam na środku pięknej i wielkiej garderoby! Nigdy nie widziałam tylu ubrań na raz i to nowych ubrań!
- Mój Boże, jest cudownie! - wykrzyknęłam- Wystarczy Cameron i na raz się cieszę że Ci się podoba - zaśmiał się mój brat
- Mój Boże, jest cudownie! - wykrzyknęłam - Wystarczy Cameron i na raz się cieszę że Ci się podoba - zaśmiał się mój brat. Wypakowałam resztę rzeczy i jeszcze chwilę popodziwiałam mój pokój, a następnie zeszłam na kolację. - I jak? Może być? - zapytała mnie mama - Jest idealnie! - wykrzyknęłam - Haha, cieszymy się że Ci się podoba - powiedział tata - teraz siadajcie i jedzcie, po kolacji Cameron pokaże Ci resztę domu. No to co? Witamy w domu Amy!
Tak zaczęło się moje "nowe życie", które jak się okazało szykowało dla mnie jeszcze nie jedną niespodziankę!

niedziela, 14 sierpnia 2016

Drogi Pamiętniczku... #4

Mijały kolejne dni, Amy czuła się dużo lepiej, Charlie również... Za dwa dni chłopcy mieli ruszać w trasę, ale nie wiedzieli czy lekarz pozwoli Charlsowi opuścić szpital.

- I jak Panie Doktorze? Mogę zabrać syna? - Zapytała nerwowo mama blondyna
- Pani Lenehan, wiem jak bardzo ważna jest ta trasa zarówno dla Pani jak i dla Charliego, ale...
- Ale? - przerwał Leo
- Ale... Charlie nie powinien nadwyrężać tej złamanej ręki...
- Niech Pan posłucha... - wtrącił Charls
- Nie chłopcze, to Ty mnie posłuchaj - uśmiechnął się lekarz - Mimo to zdecydowałem, że wypuszczę Charliego ze szpitala! - dodał z entuzjazmem.
- Nawet nie wie Pan jak bardzo jesteśmy wdzięczni! - wszyscy zaczęli dziękować lekarzowi
- Chwileczkę, proszę mnie posłuchać do końca! Mam jeden warunek, mianowicie - zwrócił się do chłopaka - Charlie, będziesz bardzo uważał na rękę, zwłaszcza na tych całych m&g, zrozumiano? - powiedział z udawaną powagą
- Oczywiście! - zasalutował blondyn i wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Przepraszam? - rozległ się cichy głos Amy - A kiedy ja mogę wyjść że szpitala? - zapytała.




- Och właśnie, Amando mam tutaj coś z czego zapewne się ucieszysz - lekarz wręczył Amy kopertę z jej imieniem, nazwiskiem i datą...
- Co to? - zapytałem
- Wypis, Amanda dzisiaj opuszcza szpital. - powiedział dumnie lekarz, a na twarzy Amy pojawił się uśmiech - No moi drodzy, na co czekacie? Pakujcie swoje rzeczy i do domu! - dodał Pan Doktor i wyszedł z sali.
Jeszcze chwilę siedzieliśmy w milczeniu i wymienialiśmy spojrzenia, ciężko mi było rozstać się z chłopakami po tak długim czasie, już nie wspomnę o Amy... Bardzo dobrze dogadywała się z Charliem, może dlatego że spędzali ze sobą ostatnio 24 godziny na dobę. Byłem pod wrażeniem bo nigdy nie kończyły im się tematy do rozmów!
Atmosfera była przygnębiająca, z jednej strony wszyscy cieszyli się ze wreszcie opuszczą szpital, ale z drugiej tak bardzo chcieli jeszcze zostać... Znałem Amy nie od dziś i potrafiłem dostrzec w jej oczach co czuje, w tamtym momencie widziałem ogromny smutek i cierpienie, chyba nie tylko ja je wtedy dostrzegłem...


              


- Amy, proszę uśmiechnij się, nie mogę patrzeć jak się smucisz... - powiedział Charlie
- Ale jak mam się nie smucić skoro już więcej Was nie zobaczę? - zwróciła się do chłopców
- Jak to nas więcej nie zobaczysz? Przecież będziemy się widywać księżniczko, a jeśli nie uda nam się zobaczyć to zawsze możemy pisać. - dodał blondyn podając Amy karteczkę ze swoim numerem telefonu
- Dziękuję Charlie, tobie też dziękuję Leo - dziewczyna uśmiechnęła się i przytuliła chłopców, następnie wróciła do pakowania swoich rzeczy.
- Cameron - tym razem blondyn zwrócił się do mnie - Opiekuj się nią, jest wspaniałą dziewczyną, nie zasługuje na to by ktoś ją skrzywdził - powiedział cicho.
- Nie pozwolę nikomu jej skrzywdzić, możesz być spokojny - odpowiedziałem i spojrzałem na moją siostrę, a następnie pożegnałem się z chłopakami.
Wszystko zostało spakowane, wyszliśmy przed szpital, z oczu Amy polały się łzy...
- Nie płacz słońce, mam...
- Ekhm... - chrząknął Leo
- To znaczy MAMY coś dla Ciebie - powiedział zawstydzony chłopak i wręczył Amandzie wejściówki za kulisy na ich koncert.
- Dziękuję Wam bardzo, ale nie mogę tego przyjąć...
- Nie chcę tego słyszeć, bierz i nie marudź - zaśmiał się Leo
- No dobrze, jeszcze raz bardzo Wam dziękuję - odpowiedziała Amy i mocno przytuliła chłopców.
- Leo! Charlie! Musimy już jechać! - zawołała mama Leondre
- Do zobaczenia księżniczko, trzymaj się - powiedział blondyn i poszedł w stronę auta. Leo wesoło pomachał i odjechali.
- Na nas już pora - powiedziała spokojnie mama - Wsiadajcie.
Bez słowa udaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy w stronę domu.