Ostatnie dni bardzo mi się dłużyły, spotykałam się z przyjaciółmi Cama i jeszcze kilka razy wpadłam na Alexa, wymieniliśmy się numerami obiecując sobie, że umówimy się do kina czy coś w tym stylu... Jednak mój telefon wciąż milczał.
Pewnego słonecznego dnia, po przebudzeniu i ogarnięciu się stwierdziłam, że nie zamierzam czekać w nieskończoność i sama zaproponuję spotkanie...
~Ale czy nie wyjdę na łatwą? ~ zastanawiałam się ~ Może lepiej zapytam Camerona co o tym sądzi...
Wyszłam ze swojego pokoju i skierowałam się w stronę drzwi w głębi korytarza.
- Cameron! Otwórz! - dobijałam się ~ Pewnie ma słuchawki...
Z hukiem weszłam do pokoju brata aż się mnie przestraszył, byłam z siebie dumna.
- Jezu Amy! Nie mogłaś zapukać? - zapytał trzymając się za serce.
- Pukałam głupku, ale Ty oczywiście słuchałeś sobie muzyki na słuchawkach to jak mogłeś słyszeć! - wykrzyczałam z udawanymi pretensjami - No, ale mniejsza o to... Chcę pogadać...
- Dzieci to bocian przynisci! - krzyknął unosząc ręce w geście obronnym, zaczęłam się głośno śmiać, po chwili dołączył do mnie Cameron - Dobra, a tak poważnie. O co chodzi siostra? - powiedział gdy już się uspokoiliśmy.
- No bo wiesz, kilka dni temu na spacerze wpadł na mnie taki chłopak z sąsiedztwa, miał na imię Alex. Przez te ostatnie dni jeszcze kilka razy na siebie wpadliśmy, wymieniliśmy się numerami i on obiecał że napisze a dalej się nie odzywa... - wydusiłam z siebie.
- W czym tkwi problem moja droga? - powiedział mój brat przybierając pozę poważnego psychologa, zaśmiałam się na ten widok.
- Chodzi o to... Czy jeśli napiszę do niego pierwsza to wyjdę na łatwą? - zapytałam nieśmiale.
- No wiesz, to zależy co napiszesz, jeśli tak po prostu zaczniesz normalną rozmowę to nie, ale jeśli napiszesz mu coś typu "Hej Alex, wiesz co? Dużo o tobie myślałam i w ogóle. Będziemy razem?" to jak najbardziej. - po tym słowach oboje zaczęliśmy się śmiać - Mam nadzieję, że pomogłem.
- Taa i to jak... - powiedziałam przewracając oczami.
- Oj Amy, przepraszam, ale nie znam się na tym i nie wiem jak Ci pomóc... - zrobił minę zbitego psa - Na twoim miejscu to poradziłbym się LOX! - tak mówiliśmy na Mahogany.
- Okej, Okej... Dzięki. - powiedziałam o czym wyszłam z pokoju brata i udałam się do siebie.
Przebrałam się w coś bardziej wyjściowego i poszłam do parku.
Pewnego słonecznego dnia, po przebudzeniu i ogarnięciu się stwierdziłam, że nie zamierzam czekać w nieskończoność i sama zaproponuję spotkanie...
~Ale czy nie wyjdę na łatwą? ~ zastanawiałam się ~ Może lepiej zapytam Camerona co o tym sądzi...
Wyszłam ze swojego pokoju i skierowałam się w stronę drzwi w głębi korytarza.
- Cameron! Otwórz! - dobijałam się ~ Pewnie ma słuchawki...
Z hukiem weszłam do pokoju brata aż się mnie przestraszył, byłam z siebie dumna.
- Jezu Amy! Nie mogłaś zapukać? - zapytał trzymając się za serce.
- Pukałam głupku, ale Ty oczywiście słuchałeś sobie muzyki na słuchawkach to jak mogłeś słyszeć! - wykrzyczałam z udawanymi pretensjami - No, ale mniejsza o to... Chcę pogadać...
- Dzieci to bocian przynisci! - krzyknął unosząc ręce w geście obronnym, zaczęłam się głośno śmiać, po chwili dołączył do mnie Cameron - Dobra, a tak poważnie. O co chodzi siostra? - powiedział gdy już się uspokoiliśmy.
- No bo wiesz, kilka dni temu na spacerze wpadł na mnie taki chłopak z sąsiedztwa, miał na imię Alex. Przez te ostatnie dni jeszcze kilka razy na siebie wpadliśmy, wymieniliśmy się numerami i on obiecał że napisze a dalej się nie odzywa... - wydusiłam z siebie.
- W czym tkwi problem moja droga? - powiedział mój brat przybierając pozę poważnego psychologa, zaśmiałam się na ten widok.
- Chodzi o to... Czy jeśli napiszę do niego pierwsza to wyjdę na łatwą? - zapytałam nieśmiale.
- No wiesz, to zależy co napiszesz, jeśli tak po prostu zaczniesz normalną rozmowę to nie, ale jeśli napiszesz mu coś typu "Hej Alex, wiesz co? Dużo o tobie myślałam i w ogóle. Będziemy razem?" to jak najbardziej. - po tym słowach oboje zaczęliśmy się śmiać - Mam nadzieję, że pomogłem.
- Taa i to jak... - powiedziałam przewracając oczami.
- Oj Amy, przepraszam, ale nie znam się na tym i nie wiem jak Ci pomóc... - zrobił minę zbitego psa - Na twoim miejscu to poradziłbym się LOX! - tak mówiliśmy na Mahogany.
- Okej, Okej... Dzięki. - powiedziałam o czym wyszłam z pokoju brata i udałam się do siebie.
Przebrałam się w coś bardziej wyjściowego i poszłam do parku.
Standardowo w drodze do parku słuchałam swojej ulubionej playlisty.
Nagle w oddali zobaczyłam znajomą czarną czuprynę.
- Alex! - zaczęłam wołać, ale chłopak nie reagował... Zaczęłam biec. Po chwili dogoniłam bruneta i chwyciłam go za ramię odwracając w moją stronę.
- Hej Alex. - usmiechnęłam się uroczo.
- O hej gwiazdo, nie zauważyłem Cię. - odwzajemnił uśmiech - Co tam? Dokąd zmierzasz?
- Idę na spacer do parku, a Ty dokąd tak pędzisz? - odparłam zadowolona.
- W sumie to sam nie wiem... Wyszedłem powłuczyć się bez celu... - powiedział trochę zmieszany.
- Często spacerowałam bez celu jak jeszcze byłam w Domu Dziecka... - posmutniałam.
- Dlaczego? - zapytał z troską.
- Długo by opowiadać...
- Mamy czas. - uśmiechnął się.
- No dobrze... - opowiedziałam mu przez co przechodziłam nie mieszkając jeszcze i Dallasów, był zszokowany.
- Amy... Nie wiem co powiedzieć, tak mi przykro... - mówiąc to objął mnie mocno.
Nagle w oddali zobaczyłam znajomą czarną czuprynę.
- Alex! - zaczęłam wołać, ale chłopak nie reagował... Zaczęłam biec. Po chwili dogoniłam bruneta i chwyciłam go za ramię odwracając w moją stronę.
- Hej Alex. - usmiechnęłam się uroczo.
- O hej gwiazdo, nie zauważyłem Cię. - odwzajemnił uśmiech - Co tam? Dokąd zmierzasz?
- Idę na spacer do parku, a Ty dokąd tak pędzisz? - odparłam zadowolona.
- W sumie to sam nie wiem... Wyszedłem powłuczyć się bez celu... - powiedział trochę zmieszany.
- Często spacerowałam bez celu jak jeszcze byłam w Domu Dziecka... - posmutniałam.
- Dlaczego? - zapytał z troską.
- Długo by opowiadać...
- Mamy czas. - uśmiechnął się.
- No dobrze... - opowiedziałam mu przez co przechodziłam nie mieszkając jeszcze i Dallasów, był zszokowany.
- Amy... Nie wiem co powiedzieć, tak mi przykro... - mówiąc to objął mnie mocno.
Długo siedzieliśmy wtuleni w siebie i nie odzywaliśmy się... Jak on pięknie pachniał.
Ciszę rozdarł dźwięk telefonu Alexa.
- Halo? - odebrał.
- ...
- No dobrze, już wracam... Cześć. - rozłączył się po czym skierował wzrok na mnie. - Przepraszam Cię Amy, dzwoniła moja mama... Prosiła żebym już wracał... - posmutniał.
- Dobrze, szkoda... Cieszę się że mogłam Ci to opowiedzieć. - uśmiechnęłam się smutno.
- Ja też się cieszę, chodź odprowadzę Cię do domu. - uśmiechnął się szczerze. Chyba nigdy w życiu nie widziałam tak szczerego uśmiechu.
Ruszyliśmy w stronę domu cały czas rozmawiając i śmiejąc się.
Ciszę rozdarł dźwięk telefonu Alexa.
- Halo? - odebrał.
- ...
- No dobrze, już wracam... Cześć. - rozłączył się po czym skierował wzrok na mnie. - Przepraszam Cię Amy, dzwoniła moja mama... Prosiła żebym już wracał... - posmutniał.
- Dobrze, szkoda... Cieszę się że mogłam Ci to opowiedzieć. - uśmiechnęłam się smutno.
- Ja też się cieszę, chodź odprowadzę Cię do domu. - uśmiechnął się szczerze. Chyba nigdy w życiu nie widziałam tak szczerego uśmiechu.
Ruszyliśmy w stronę domu cały czas rozmawiając i śmiejąc się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz