Obudziły mnie promienie słońca muskające moją twarz. Rozpoczął się pierwszy dzień mojego nowego życia.
- Wstawaj śpiochu!! - wydarł się Cameron i rzucił się na mnie
- Nie śpię idioto! - wrzasnęłam, ale chłopak nie zważając na to zaczął mnie łaskotać - Cam, przestań! Cam! Proszę Cię przestań! - krzyczałam, płakałam i śmiałam się jednocześnie.
- Okej, okej tylko przestań mi wbijać paznokcie w plecy! To boli! - powiedział z udawnym przejęciem.
- Nie moja wina - powiedziałam ocierając łzy.
- Okej młoda, wyszykuj się i zejdź na śniadanie. - powiedział pogodnie Cameron wychodząc z mojego pokoju.
Poszłam do garderoby i wyciągnęłam zestaw ubrań, który bardzo mi się spodobał po czym poszłam dp łazienki wziąć szybki prysznic i się umalować.
- Wstawaj śpiochu!! - wydarł się Cameron i rzucił się na mnie
- Nie śpię idioto! - wrzasnęłam, ale chłopak nie zważając na to zaczął mnie łaskotać - Cam, przestań! Cam! Proszę Cię przestań! - krzyczałam, płakałam i śmiałam się jednocześnie.
- Okej, okej tylko przestań mi wbijać paznokcie w plecy! To boli! - powiedział z udawnym przejęciem.
- Nie moja wina - powiedziałam ocierając łzy.
- Okej młoda, wyszykuj się i zejdź na śniadanie. - powiedział pogodnie Cameron wychodząc z mojego pokoju.
Poszłam do garderoby i wyciągnęłam zestaw ubrań, który bardzo mi się spodobał po czym poszłam dp łazienki wziąć szybki prysznic i się umalować.
Zeszłam do kuchni.
- Dzień dobry. - powiedziałam rozpromieniona
- O dzień dobry skarbie, jak się spało?
- Bardzo dobrze, dziękuję... mamo.
Na to słowo mama stanęła jak wryta, wyglądała jakby co najmniej zobaczyła ducha...
- Powiedziałaś... Do... Mnie... Mamo - stała i wpatrywała się we mnie z niedowierzaniem - Nie spodziewałam się tego tak szybko, wybacz mi tą reakcję, ale po prostu mnie zaskoczyłaś.
- Rozumiem, w sumie to sama się nie spodziewałam, że będę w stanie tak szybko wypowiadać te słowa. - odpowiedziałam z uśmiechem i zabrałam się za jedzenie.
Gdy talerze były już puste Postanowiłam pomóc mamie i pozmywać, nieźle musiała się narobić przy dwóch facetach w domu więc teraz pora na relaks!
- Amy nie musisz, poradzę sobie - powiedziała z troską
- Wiem, że nie muszę ale chcę - nie musiałam długo nalegać.
Gdy skończyłam poszłam do salonu do Camerona
- Co robisz? - zapytałam
- Zabieram Cię
- Dokąd?
- Chcę Cię komuś przedstawić - powiedział z dumą i pociągnął mnie w stronę drzwi.
Szliśmy w milczeniu dłuższą chwilę, podziwiałam piękne widoki i domy na przedmieściach... Było pięknie!
- Cam? - przerwałam ciszę
- Co jest siostrzyczko?
- Powiesz mi dokąd idziemy?
- Niespodzianka - powiedział z uśmiechem - Napewno Ci się spodoba. - zapewnił mnie
- Eh... Niech będzie - powiedziałam zrezygnowana.
Po kilku minutach dotarliśmy pod piękną bramę opuszczonego parku. Cameron puścił mnie przodem, po czym szybko mnie dogonił. Szliśmy ramię w ramię, park był piękny, ale wyraźnie widać było że dawno nikt o niego nie dbał. Przyznam, że trochę się bałam, zwłaszcza gdy usłyszałam przed nami jakieś szmery.
- Jesteś pewien, że tutaj jest bezpiecznie? - zapytałam cicho drżącym głosem.
- Tak, chodźmy - odpowiedział pewnie chłopak i pociągnął mnie za sobą.
Szliśmy zarośniętą ścieżką, w pewnych momentach nie dałam rady zrobić kroku, bo chaszcze były zbyt wysokie, wtedy Cameron brał mnie na ręce i przenosił na drugą stronę.
W końcu dotarliśmy na piękną, bardzo zadbaną polanę... Chociaż nie jestem pewna czy można to nazwać polaną... W każdym razie to miejsce w najmniejszym stopniu nie przypominało tego zarośniętego parku. W pewnym momencie ujrzałam kilka osób siedzących na środku placu...
- Hej wam! Jesteśmy! - zawołał Van
- No wreszcie, ile można! - przywitał się z nim jakiś chłopak, miał piękne oczy...
- Chciałem Wam kogoś przedstawić... To jest Amy, moja siostra - powiedział obejmując mnie jedną ręką.
- Cześć... - przywitałam się nieśmiało
- Amy poznaj, to są, po kolei, Nash, Matthew, Hayes, Aaron, Jack, Shawn, Jack, Carter, Taylor i Mahogany, to razem z nimi tworzę Magcon.
Przywitałam się z każdym, byli bardzo mili i ciepło mnie przyjęli.
- Cameron dużo o tobie opowiadał. - powiedziała Mahogany z uśmiechem
- Och, a co takiego mówił? - zapytałam z zainteresowaniem
- Długo by opowiadać, ale zapewniam Cię, że były to same pozytywne rzeczy. - wtrącił Matthew
- Bardzo cieszymy się, że wreszcie możemy poznać tak ważną dla Camerona osobę. - powiedział jeden z Jacków, blondyn.
- Ja również cieszę się, że mogę poznać przyjaciół mojego brata. - odparłam.
- Okay, skoro już się poznaliście to... Co robimy? - zapytał Cam
- No właśnie... - odpowiedzieli chórem Taylor i Aaron po czym wybuchnęli śmiechem.
- Może... - zaczęła Mahogany - pokażemy naszej małej Amy miasto! - powiedziała tuląc mnie.
- Nie głupi pomysł! - powiedział Hayes.
- Przeugotuj się na wyprawę życia! - wykrzyknął Cameron po czym porwał mnie i posadził na swoich ramionach - W drogę załogo!
- Dzień dobry. - powiedziałam rozpromieniona
- O dzień dobry skarbie, jak się spało?
- Bardzo dobrze, dziękuję... mamo.
Na to słowo mama stanęła jak wryta, wyglądała jakby co najmniej zobaczyła ducha...
- Powiedziałaś... Do... Mnie... Mamo - stała i wpatrywała się we mnie z niedowierzaniem - Nie spodziewałam się tego tak szybko, wybacz mi tą reakcję, ale po prostu mnie zaskoczyłaś.
- Rozumiem, w sumie to sama się nie spodziewałam, że będę w stanie tak szybko wypowiadać te słowa. - odpowiedziałam z uśmiechem i zabrałam się za jedzenie.
Gdy talerze były już puste Postanowiłam pomóc mamie i pozmywać, nieźle musiała się narobić przy dwóch facetach w domu więc teraz pora na relaks!
- Amy nie musisz, poradzę sobie - powiedziała z troską
- Wiem, że nie muszę ale chcę - nie musiałam długo nalegać.
Gdy skończyłam poszłam do salonu do Camerona
- Co robisz? - zapytałam
- Zabieram Cię
- Dokąd?
- Chcę Cię komuś przedstawić - powiedział z dumą i pociągnął mnie w stronę drzwi.
Szliśmy w milczeniu dłuższą chwilę, podziwiałam piękne widoki i domy na przedmieściach... Było pięknie!
- Cam? - przerwałam ciszę
- Co jest siostrzyczko?
- Powiesz mi dokąd idziemy?
- Niespodzianka - powiedział z uśmiechem - Napewno Ci się spodoba. - zapewnił mnie
- Eh... Niech będzie - powiedziałam zrezygnowana.
Po kilku minutach dotarliśmy pod piękną bramę opuszczonego parku. Cameron puścił mnie przodem, po czym szybko mnie dogonił. Szliśmy ramię w ramię, park był piękny, ale wyraźnie widać było że dawno nikt o niego nie dbał. Przyznam, że trochę się bałam, zwłaszcza gdy usłyszałam przed nami jakieś szmery.
- Jesteś pewien, że tutaj jest bezpiecznie? - zapytałam cicho drżącym głosem.
- Tak, chodźmy - odpowiedział pewnie chłopak i pociągnął mnie za sobą.
Szliśmy zarośniętą ścieżką, w pewnych momentach nie dałam rady zrobić kroku, bo chaszcze były zbyt wysokie, wtedy Cameron brał mnie na ręce i przenosił na drugą stronę.
W końcu dotarliśmy na piękną, bardzo zadbaną polanę... Chociaż nie jestem pewna czy można to nazwać polaną... W każdym razie to miejsce w najmniejszym stopniu nie przypominało tego zarośniętego parku. W pewnym momencie ujrzałam kilka osób siedzących na środku placu...
- Hej wam! Jesteśmy! - zawołał Van
- No wreszcie, ile można! - przywitał się z nim jakiś chłopak, miał piękne oczy...
- Chciałem Wam kogoś przedstawić... To jest Amy, moja siostra - powiedział obejmując mnie jedną ręką.
- Cześć... - przywitałam się nieśmiało
- Amy poznaj, to są, po kolei, Nash, Matthew, Hayes, Aaron, Jack, Shawn, Jack, Carter, Taylor i Mahogany, to razem z nimi tworzę Magcon.
Przywitałam się z każdym, byli bardzo mili i ciepło mnie przyjęli.
- Cameron dużo o tobie opowiadał. - powiedziała Mahogany z uśmiechem
- Och, a co takiego mówił? - zapytałam z zainteresowaniem
- Długo by opowiadać, ale zapewniam Cię, że były to same pozytywne rzeczy. - wtrącił Matthew
- Bardzo cieszymy się, że wreszcie możemy poznać tak ważną dla Camerona osobę. - powiedział jeden z Jacków, blondyn.
- Ja również cieszę się, że mogę poznać przyjaciół mojego brata. - odparłam.
- Okay, skoro już się poznaliście to... Co robimy? - zapytał Cam
- No właśnie... - odpowiedzieli chórem Taylor i Aaron po czym wybuchnęli śmiechem.
- Może... - zaczęła Mahogany - pokażemy naszej małej Amy miasto! - powiedziała tuląc mnie.
- Nie głupi pomysł! - powiedział Hayes.
- Przeugotuj się na wyprawę życia! - wykrzyknął Cameron po czym porwał mnie i posadził na swoich ramionach - W drogę załogo!
Cały dzień spędziliśmy na mieście, po drodze wstąpiliśmy do restauracji coś przekąsić i ruszyliśmy dalej.
Dzień minął mi bardzo przyjemnie, zazdroszczę Cameronowi takich wspaniałych przyjaciół, przy nich nie można się nudzić, zawsze wymyślą coś śmiesznego!
Do domu wróciliśmy późnym wieczorem, brzuch mnie bolał od ciągłego śmiechu!
- Jak się bawiliście? - dobiegł nas głos mamy z kuchni
- Było świetnie! Poznałam przyjaciół Camerona i oprowadzili mnie po caaałym mieście! - powiedziałam na jednym wdechu
- Cieszę się, że Ci się podobało, a teraz siadajcie, zrobię Wam coś do jedzenia. - rozkazała delikatnym głosem mama.
Po kolacji udałam się do swojego pokoju, wyjęłam piżamę i poszłam do łazienki.
Dzień minął mi bardzo przyjemnie, zazdroszczę Cameronowi takich wspaniałych przyjaciół, przy nich nie można się nudzić, zawsze wymyślą coś śmiesznego!
Do domu wróciliśmy późnym wieczorem, brzuch mnie bolał od ciągłego śmiechu!
- Jak się bawiliście? - dobiegł nas głos mamy z kuchni
- Było świetnie! Poznałam przyjaciół Camerona i oprowadzili mnie po caaałym mieście! - powiedziałam na jednym wdechu
- Cieszę się, że Ci się podobało, a teraz siadajcie, zrobię Wam coś do jedzenia. - rozkazała delikatnym głosem mama.
Po kolacji udałam się do swojego pokoju, wyjęłam piżamę i poszłam do łazienki.
Gdy już wyszłam postanowiłam, że jeszcze zanim pójdę spać napiszę do Charliego.
Do Charls x:
Hej Charlie, to ja, Amy.
Jak się czujesz?
Odpisz jak znajdziesz chwilkę.
Hej Charlie, to ja, Amy.
Jak się czujesz?
Odpisz jak znajdziesz chwilkę.
Nacisnęłam "wyślij", odłożyłam telefon na szafkę obok łóżka i poszłam spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz